Spełniłam swoje marzenie

Każdy z nas ma swojego idola, czasem nawet kilku. Jedną z osób, którą podziwiam i bardzo sobie cenię jest Pink. W jej twórczości zakochałam się będąc jeszcze nastolatką. Miałam 15 lat kiedy jej pierwszy album zagościł na stałe w mojej playliście. Z każdym kolejnym albumem uwielbiałam ją coraz bardziej. Jej utwory często odzwierciedlały moje uczucia i poglądy na różne sprawy. Wiele piosenek pomagało mi przejść przez cięższe dni w moim życiu. Swoją muzyką niejednokrotnie pomogła mi wstać i ruszyć dalej ku marzeniom.

Odkąd sięgam pamięcią bardzo chciałam wybrać się na jej koncert. I podczas mojego urlopu to marzenie się ziściło.



Bilety na koncert w Warszawie kupiłam kilka miesięcy wcześniej. Z niecierpliwością odliczałam czas. I w końcu nadszedł 20 lipiec. Od rana byłam podekscytowana, ale czekało mnie jeszcze załatwienie kilku spraw na mieście. Był to mój drugi dzień w Warszawie, więc jeszcze nie do końca orientowałam się w komunikacji miejskiej, a miejsce do którego zmierzałam wydawało się być blisko, dlatego postanowiłam pójść na piechotę. Pogoda była ładna, słoneczko świeciło, więc wyruszyłam z Młodym w drogę. Sprawy załatwiliśmy dość szybko, a czasu do koncertu było jeszcze sporo, więc spokojnie ruszyliśmy w drogę powrotną. Tu spotkała nas niespodzianka, z nieba zaczęły spływać pierwsze krople deszczu, które dosłownie w chwilę przerodziły się w ulewę. Przemoknięci do suchej nitki,  schroniliśmy się w pobliskiej kawiarni. Zamówiłam kawkę i miałam nadzieję, że nim ją dopiję to deszczowe szaleństwo się skończy. Niestety czas mijał, a deszcz nie ustępował. Do apartamentu w którym się zatrzymaliśmy mieliśmy jeszcze dość spory kawałek, czasu do koncertu było coraz mniej, a przecież jeszcze musiałam się przebrać, pomalować itd. Zaczęłam panikować, ale Młody ze stoickim spokojem zamówił Uberka i już po chwili, byliśmy w domu.

Szybko przebrałam się, umalowałam i byłam gotowa.



Ulewa skończyła się, a zza chmur znów wyjrzało słońce, ruszyliśmy więc w drogę. W okolicach stadionu kręciło się setki ludzi, wszyscy z niecierpliwością czekali na gwiazdę wieczoru. Po przejściu przez ochronę i wszelkie kontrole bezpieczeństwa zostaliśmy skierowani do namiotu, gdzie dostaliśmy opaski na rękę i instrukcje do którego wejścia stadionu powinniśmy się kierować. Z tego koncertu nie mogłam wyjść bez pamiątki, dlatego też kupiłam bluzkę z wizerunkiem mojej idolki.

Przed Pink wystąpiła grupa Bang Bang Romeo, ich wokalistka ma niesamowity głos, następnie wystąpił Vance Joy, który zachwycił mnie swoją grą na gitarze, no cóż mam słabość do gitar😜

Tłum wokół nas zagęszczał się coraz bardziej, ludzie skandowali "Pink! Pink! Pink!". Nie mogłam się doczekać, kiedy w końcu usłyszę jej wspaniały głos. I wtedy wokół zrobiło się ciemno. Z resztą zerknijcie w filmiki poniżej. Ostrzegę  od razu filmy były kręcone iPhonem,  więc jakość jest jaka jest, montowałam je sama i był to mój pierwszy raz, więc wybaczcie amatorszczyznę.







Moje emocje podczas tego koncertu sięgnęły zenitu, właśnie jedno z moich marzeń się spełniało. Śmiałam się, wzruszałam, śpiewałam, tańczyłam i czułam niewymowne szczęście.



Występ Pink, niesamowite show, którego świadkiem miałam zaszczyt być, zostanie w mojej pamięci na zawsze. Jestem wdzięczna losowi, że pozwolił mi spełnić to marzenie. Co do Pink, no cóż kocham ją jeszcze bardziej, i mam nadzieję, że będę miała jeszcze nie jedną szansę by spotkać się z nią pod sceną.

xoxo Jagodzianka

3 views

LET'S TAKE IT TO THE NEXT LEVEL

© 2019 by Jagoda. Proudly created with Wix.com

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now