Samotność jak strach ma wielkie oczy

Witam wszystkich, dziś przy środzie, chciałabym poruszyć kwestię samotności. Są tu ludzie tacy jak ja, którzy się jej panicznie boją? Dzisiejszy post będzie nieco bardziej personalny. Moja przyjaciółka ostatnio powiedziała mi, że ludzie lubią czytać historie bardziej osobiste, więc posłucham jej rady i podzielę się z Wami odrobiną mojej prywatności.

Kiedy byłam małą dziewczynką potrafiłam godzinami bawić się w samotności, typowe zachowanie jedynaczki. Moja bujna wyobraźnia zabierała mnie w podróż po Nibylandii i nie potrzebowałam nic więcej.





Później poznałam moją pierwszą przyjaciółkę od serca. Bardzo szybko stałyśmy się papóżkami nierozłączkami. Wtedy pierwszy raz dowiedziałam się, że samotność wcale nie jest taka fajna, bo dwie głowy pełne marzeń i wyobraźni to dwa razy lepsza zabawa. Pamiętam jak odprowadzałyśmy się do domu, czasem przechodziłyśmy trasę kilkukrotnie, a kiedy już udało się nam rozstać, to zaraz dzwoniłyśmy do siebie, bo jeszcze tyle spraw było do omówienia. Piękna była to przyjaźń, choć zakończyła się w niewyjaśnionych okolicznościach w ósmej klasie. Bardzo to przeżywałam, ale nie okazywałam na zewnątrz. Zetknięcie z osamotnieniem nie było miłe, bolało - odnalazłam spokój w moich książkach.

W czasach szkoły średniej bycie osobą popularną było ważne. Miałam duże grono znajomych, o samotności nie było mowy, wtedy też poznałam moje przyjaciółki. Ważne bylo chodzenie na randki. Nie narzekałam na brak zainteresowania u płci przeciwnej. Moim typem w tamtym czasie był Bad boy, ubrany w oversizowe spodnie, bluzę z kapturem, i koniecznie słuchającym rapu. Tak, tak wiem jak to brzmi, ale w czasach mojej nastoletniości takie miałam płytkie kryteria. Nie ma się z resztą co dziwić, człowiek z wiekiem dopiero uczy się, co jest ważne w drugim człowieku. Tak więc randkowałam z moimi hiphopowymi bad boyami, aż poznałam moją pierwszą wielką miłość - Rapera.



Spędziłam z nim 7 pięknych lat, choć może ostatni rok nie był aż tak cudowny. Nawet zaręczyliśmy się, ale nie było nam dane. Pamiętam nasze początki, były takie romantyczne... Pierwszy pocałunek w momencie kiedy zaczął prószyć pierwszy śnieg. Tak było pięknie, ale do czasu. Z czasem jego pasja zabrała mi go, a ja czułam się samotna będąc w związku. Mieszkaliśmy razem, widzieliśmy się codziennie, ale czułam, się sama. Dlatego uwielbiałam kiedy odwiedzali nas nasi znajomi. Pewnego dnia spakowałam swoje rzeczy i odeszłam. Odeszłam, bo nie chciałam czuć się samotna. Niespodzianką było to, że o zgrozo znów byłam sama. Więc na siłę szukałam wypelniacza dziury w sercu. Bezskutecznie. Nie zaprzeczę jednak, że wybawiłam się wtedy za wszystkie czasy.

Pomimo rozstania z Raperem nadal utrzymywałam kontakty z naszymi przyjaciółmi. Uświadomiłam sobie wtedy, że niechcący zakochałam się w jednym z naszych wspólnych przyjaciół. Bo kiedy Raper uciekał w muzykę, on był i rozmawiał ze mną, prawił komplementy. Wiedziałam, że nie mamy szans. Wiadomo, te śmieszne zasady chłopaków... Friend zone, który został przekroczony pewnej pamiętnej dla mnie nocy. Bałam się jednak wyznać swoje prawdziwe uczucia, bo nie chciałam usłyszeć, że to jednostronne. Rozegrałam to najgorzej jak mogłam, do tej pory zastanawiam się, co by było, gdybym powiedziała wtedy "... kocham Cię" zamiast "Zostańmy friends with benefits" Co ja miałam w głowie? No cóż. I znów ta samotność...



Ale nie na długo, bo przecież samotność jest straszna. Więc poznałam Tatuażystę i wyjechalam do Anglii. Trzy lata, trzy tatuaże do naprawy, i złamane serce też na trzy.

Znów krótki czas tej strasznej samotności, i kolejna miłość. Wielkie plany, chcieliśmy mieć rodzinę, ale los nie pozwalał, trzy lata badań, starań, frustracji... Znów samotność ...

Zbyt krótka.

I oto jestem sześć miesięcy później, ja i kolejny On - Młody. Czy tym razem wyjdzie? Czy może nie wychodzi mi za każdym razem, bo samotność jest za krótka? Czas pokaże... Jak na razie pommimo burz jesteśmy razem i uczymy się siebie. Nie jest to łatwa nauka, bo oboje zostaliśmy zaopatrzeni w upartość i silne dominujące charaktery. Nie poddajemy się jednak i na przekór opinii publicznej uparcie trzymamy się za ręce.


xoxo Jagodzianka





39 views

LET'S TAKE IT TO THE NEXT LEVEL

© 2019 by Jagoda. Proudly created with Wix.com

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now