Opowieści Wampirzycy. Rozdział 5. Święta, święta i po świętach.

Nie jestem miłośniczką zimy, ale grudzień należy do moich ulubionych miesięcy w roku. Wpływ na to mają oczywiście święta. Uwielbiam strojenie mieszkania i nadawanie mu świątecznego klimatu, pełnego migoczących lampek i fantazyjnych ozdób choinkowych. Pomimo mojego wampiryzmu nadal kultywowałam zwyczaje ludzkie. Tego roku jednak wyjątkowo nie czułam magii świąt. Co prawda udekorowałam mieszkanie, wszędzie rozbrzmiewały wesołe świąteczne melodie, a mimo wszystko jakoś magii nie było ani śladu.

Gorączka świątecznych zakupów też specjalnie mnie nie dopadła.

Co noc wyruszałam do rozlewni krwi, aby w pocie czoła realizować zamówienia luksusowych mieszanek krwi pachnących korzennymi przyprawami. Atmosfera rozlewni, też nie była zbyt świąteczna, jedynie zapachy unoszące się tu i ówdzie przypominały, że święta tuż tuż. Wszystkie wampiry pracowały ze zdwojoną siłą licząc na bonusy. Jedni narzekali, że bonusy są za małe, inni wręcz przeciwnie. Przełożeni byli zdeterminowani, by pobić kolejne rekordy, przez to wprowadzano coraz to bardziej rygorystyczne zasady. Każdy czuł presję, a to nie sprzyjało w najmniejszym stopniu poprawieniu atmosfery. W życiu osobistym również było jakoś nerwowo. Do tego były to kolejne święta, które miałam spędzić bez najbliższej rodziny. W końcu pewnego dnia doznałam kompletnego załamania. Stało się to w rozlewni właśnie. Rozryczałam się jak mała dziewczynka, szybko jednak zostałam otoczona opieką jednej z przełożonych. Było to totalnie pozytywnym zaskoczeniam. Moje przyjaciółki z rozlewni, dowiedziawszy się o całym zdarzeniu otoczyły mnie troskliwą opieką. I wtedy zaczęły się dziać cuda.


Nagle magia świąt zaczęła powracać. Wraz z przyjaciółkami urządziłyśmy wypiekanie ciasteczek, które następnie ozdabiałyśmy z pasją, popijając grzane krwiste wino, a wszystko to przy akompaniamencie świątecznych hitów.

Bardzo ucieszyła mnie wideorozmowa z mamą, kiedy otrzymała ode mnie paczkę ze skromnymi prezentami. Jednak na święta padał cień, wciąż byłam wkurzona na ukochanego, który chcąc dobrze mi doradzić, bardzo zranił moje uczucia. Moja duma była tak urażona, że chciałem spędzić Boże Narodzenie sama. Upór zakochanego we mnie wampira był jednak silniejszy niż moje dąsy. Ostatecznie spędziłam Święta z ukochanym i jego najbliższymi. Jedzenie było wyśmienite, atmosfera wręcz magiczna, a pod choinką znalazłam mnóstwo pięknych prezentów. Nie zabrakło rozmów z mamą, którą niestety dopadł szalejący w świecie wirus. Na szczęście choroba przebiegała stosunkowo łagodnie.

To były dobre święta, niestety wszystko, co dobre szybko się kończy i wkrótce powróciłam do pracy, gdzie nadal panowała nerwowa atmosfera. Część wampirów, utyskiwała z powodu przejedzenia, inni narzekali, że przerwa świąteczna była za krótka, a niektóre były w radosnym nastroju. Wolałam przebywać z tymi radosnymi, bo wiadomo nastrój się udziela, natomiast nie zawsze było to możliwe. Trzeba jednak przyznać, że każdy starał się być dla swoich towarzyszy wyrozumiały. Po pierwszej nocy w pracy, czekała na nas jeszcze jedna niespodzianka, a mianowicie na zewnątrz panowała śnieżna zadymka. Ucieszyłam się niezmiernie, bo śniegu dawno nie widziałam. Perspektywa spaceru wydawała się wspaniała, niestety siła śnieżycy nabierała na sile i wkrótce zamarzyłam, żeby czym prędzej znaleźć się w ciepłym mieszkaniu.



Ostatni tydzień roku minął zaskakująco szybko, lecz pozostawił po sobie uczucie zmęczenia. W Sylwestra nie miałam wcale ochoty na szaloną imprezę. Marzyłam o kubku gorącej herbaty, wygodnym dresie i dobrej książce. Nie mniej jednak spędziłam tę noc z ukochanym i jego bliskimi. Było wesoło, raczyliśmy się smakołykami z suto zastawionego stołu i popijaliśmy krwiste drinki. O północy otworzyliśmy szampana i obejrzeliśmy transmisję z pokazów sztucznych ogni w Londynie. Ależ to było wzruszające. Z radością i nadzieją powitaliśmy Nowy Rok.

Święta, święta i po świętach, rzec by się chciało. Życzę nam wszystkim, aby magia świąt towarzyszylast nam częściej, bo tą magię tworzymy my sami. Składałam już wielokrotnie noworoczne życzenia, ale nie zaszkodzi jeszcze raz.

Życzę Wam kochani zdrowia, optymizmu i miłości. Otaczajcie się życzliwymi ludźmi i sami też tacy bądźcie!

xoxo


7 views0 comments

Recent Posts

See All

Tales of the Vampire. Chapter 3.

I woke up early; even the alarm clock was still asleep. I looked at my watch; it was 6. - Great! - I thought, - It will be a wonderful day! I muttered sleepily and headed towards the kitchen. I put th

LET'S TAKE IT TO THE NEXT LEVEL

© 2019 by Jagoda. Proudly created with Wix.com

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now