Opowieści Wampirzycy. Rozdział 3. Piekielny dzień.


Obudziłam się wczesną porą, nawet budzik jeszcze spał. Spojrzałam na zegarek, była 6.

- Wspaniale! - pomyślałam, - To będzie cudowny dzień! - mruknęłam zaspanym głosem i ruszyłam w kierunku kuchni. Wsadziłam bajgla do tostera, i poczłapałam do pokoju robiącego mi za garderobo - salon, by wyciągnąć z lodówki świeżą krew ze sporym stężeniem adrenaliny i coś na śniadanie. Tak moja lodówka mieści się w pokoju i nie jest to wynikiem nowoczesnej aranżacji wnętrz, skąd mogłam przecież wiedzieć, że lodówki robią w różnych rozmiarach, i że ten akurat model będzie o 3 mm za szeroki do mojej wnęki kuchennej? 3 fucking mm! Rozumiecie?! No ale nie o tym dziś chciałam. Prawdę mówiąc poniekąd ma to swoje zalety, znaczy ta lodówka w pokoju.

No ale wróćmy do tematu. Więc wlałam krew do wysokiej szklanki, zrobiłam sobie bajgla z serem i szynką na ciepło i wróciłam do łóżka. Już miałam się rozsiadać wygodnie, gdy znienacka potknęłam się o własną nogę i rozlałam nieco krwistego napoju na świeżo zmienioną pościel w kolorze białym.

- Szlag! - warknęłam pod nosem odstawiając szklankę i nadgryzionego bajgla na stolik przy łóżku.

Czym prędzej ściągnęłam poszewki z poduszek i kołdry, wrzuciłam je do kosza na pranie i postanowiłam, że bezpieczniej będzie usiąść przy biurku. Rozsiadłam się wygodnie w fotelu, wzięłam łyka krwi i włączyłam laptopa. Sprawdziłam jak tam wybory rady wampirzej w USA, ale dalej liczyli głosy. Odpaliłam więc Crynance i zamarłam.

Teraz przydałoby się wprowadzenie. Więc proszę bardzo. Otóż jak już wiecie pracuję w rozlewni krwi, jestem wampirem i te sprawy. Ostatnio doznałam uszczerbku na zdrowiu, więc musiałam pójść na zwolnienie zdrowotne. Jak wiadomo taka przerwa od pracy jest dość kosztowna, ale nie było mi to straszne, bo przecież jest Crynance, niestety tym razem moje wykresy, które skrupulatnie kreśliłam poprzedniego wieczoru, nie przewidziały takiego ruchu Crewcoina. Na szczęście udało mi się wyjść nie tracąc całego kapitału. Wzięłam kolejnego łyka lekko ciepłej już krwi, skrzywiłam się, bo najbardziej lubię zimną.

-To rzeczywiście piękny dzień...- wymamrotałam sarkastycznie.



Spojrzałam na zegarek, za minutę 8, wzięłam mojego Vphona i zadzwoniłam do Lecznicy wampirzej, gdyż mojemu pracodawcy niezbędna była. dokumentacja medyczna.

Już po chwili usłyszałam głos maszyny

- Twój telefon jest naszym priorytetem, niestety wszyscy operatorzy są w tej chwili zajęci. Prosimy o cierpliwość. Jesteś pierwszy w kolejce.- Wywróciłam oczami, lecz ku mojemu zdziwieniu w tym momencie odezwała się operatorka. Sprawę udało się załatwić szybko i bez najmniejszych problemów.

- No przynajmniej jedna rzecz mi się dziś udała. - powiedziałam rozłączając się.

Przyznaję, że słaba zagrywka giełdowa przyprawiła mnie o wisielczy humor, i w konsekwencji zaczęłam kwestionować swoje możliwości nauki analizy technicznej. Jako wampirzyca ze skłonnością do stanów depresyjnych, rozpoczęłam w myślach samobiczowanie, przez co czułam się jeszcze gorzej. Z natłoku czarnych myśli wyrwał mnie mój Vphone.

- Halo... - rzuciłam głosem cierpiętnicy.

- No hej, co tam, wstałaś już? - zapytał mój luby.

- Już dawno. - odparłam.- Co tam? Widziałeś co Crewcoin odwalił za numer?

- No tak koteczku, mogliśmy to przewidzieć zważywszy na wybory w Stanach... - powiedział głosem fachowca. - No ale nie ma się co przejmować, odrobimy się. gotowa na następną lekcję?

- Ja się do tego nie nadaję - jęczałam zniechęcona porażką.

- Zbyt szybko się poddajesz. - odparł mój rozmówca. - Mogę wpaść na krwiste latte?

- Jasne! Czekam niecierpliwie. - Rozłączyłam się i mimo wszystko uśmiechnęłam.



Pomaszerowałam do kuchni. Przygotowanie krwistego latte zajmuje chwilę, ale na szczęście jedyne, co trzeba zrobić, to wlać krew do Ekspresu w celu spienienia i schłodzenia. Odpaliłam Wampigrama i zobaczyłam, że mój ulubiony Drama Queen wrzucił nową storkę. Oczywiście wraz ze swoim partnerem przeżywał kolejną dramę przeprowadzkową. Może jest to trochę słabe, ale poprawiło to poniekąd mój nastrój. Dotarło do mnie, że złe dni przeżywa każdy z nas, nawet celebryci. Po prostu musimy zaakceptować, że czasem trafia się piekielny dzień, w którym nic nie idzie po naszej myśli. Trzeba pamiętać, że tuż za horyzontem nocy jest kolejny dzień, który ma szansę być wspaniałym!

Cudownego dnia Kochani!

Wasza Jagodzianka

PS. Wszelkie podobienstwa sytuacji, osób, zdarzeń oraz miejsc jest zupełnie przypadkowe.

Historia opisana powyżej jest czystą fikcją ;)

PS. 1. Na fotografii koleżanka, która w Haloween wpadła na krwiste latte.


6 views0 comments

LET'S TAKE IT TO THE NEXT LEVEL

© 2019 by Jagoda. Proudly created with Wix.com

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now